Zostało kilka dni do powrotu do Tajlandii, trzeba gdzieś było spędzić te kilka dni, w miarę blisko trasy powrotnej. Padło w związku z tym na miasto Ipoh.
Miasto nowoczesne, ale z zachowaną starszą zabudową. Moim zdaniem miasto wypada bardzo korzystnie, ceny hoteli są bardzo w porządku, nie tak wygórowane jak w George Town, które jest bardziej popularne. I tu akurat bardziej podoba mi się Ipoh, jest tu mniej turystów, w związku z tym nie wpada się non stop na zwiedzających. W spokoju można oglądać stare budownictwo i murale. W George Town do każdego murala jest kolejka, w Ipoh spokojnie można pobawić się z mapą w szukanie murali, bo o obecności takowego nie świadczy tłum. Stara zabudowa w Ipoh zajmuje jednak mniejszy obszar, ale dużo przyjemniej się po niej chodzi. Ale jest to miasto na jeden, dwa dni. Bardzo dobre miejsce do relaksującego leniwego zwiedzania.
|
Jeden z odnalezionych mural - sprzedawca owoców. Kilku murali niestety nie udało się odnaleźć. |
|
Stara odnowiona uliczka |
|
Uliczka z knajpami i sklepami dla turystów, jak widać turystów jeszcze w tym mieście jest mało. |
|
Stara budynki z czasów kolonialnych |
|
Kolejny mural |
|
Mural z "Kopi O" czyli czarną kawą w foliowej torebce na wynos. Nawet krople wody namalowano realistycznie. |
|
Pijus pijusa zawsze odnajdzie, choćby to był pijus namalowany ;)
Witek: 2 tygodnie w muzułmańskim kraju bez kropelki alkoholu to nawet przy muralu 🍺 chce się postać 😉 |
|
Nowy skwer z wierzą zegarową i pasażem knajpianym
Witek: chyba z "wieżą"? 😜 |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz